Kadr i myśl · Los Angeles · czerwiec 2026
Różowa ściana i kolejka do niej
Pink Wall w Los Angeles. Ponad 100 milionów zdjęć oznaczonych tym hasztagiem — nowy wymiar współczesnej pielgrzymki. A może po prostu realizacja myśli René Girarda: „Człowiek pragnie nie tego, czego chce — lecz tego, czego chce inny”.
Historia jest zaskakująco prosta. W 2005 roku brytyjski projektant Paul Smith pomalował fasadę swojego sklepu na charakterystyczny flamingowy róż, inspirowany twórczością meksykańskiego architekta Luisa Barragána. Ale prawdziwy fenomen zaczął się kilka lat później.
Moim zdaniem zdecydowały trzy rzeczy. Po pierwsze — kolor: świat zakochał się wtedy w odcieniach różu. Po drugie — światło: ściana stoi idealnie względem słońca, więc fotografowanie jest banalnie proste. Po trzecie — brak marketingu: ludzie mieli poczucie, że sami odkrywają coś wyjątkowego.
Najbardziej fascynujące jest jednak coś innego. Pink Wall to podręcznikowy przykład społecznego naśladownictwa. Nikt nie przyjeżdża tam dla samej ściany — przyjeżdża, bo wcześniej przyjechali inni. Najpierw byłem krytykiem. Potem obserwatorem. W końcu uczestnikiem.
Czasem warto spojrzeć na świat podróżnym kątem widzenia — wtedy można dostrzec więcej.
Rafał Kunaszyk · podróżnym kątem widzenia · @podroznymkatemwidzenia